• Wpisów:163
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 20:44
  • Licznik odwiedzin:5 273 / 1805 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nagle usłyszał za sobą złowieszczy głos i zobaczył czarny cień na ścianie:
-To koniec, możecie pożegnać się ze swoim życiem!- zanim zdążył się obejrzeć cień zniknął. Natomiast on jeszcze bardziej zaczął płakać, nie wiedział jak ma ratować swoją rodzinę, ale na pewno musiał jakoś uratować swoje dziecko, bo jeżeli ono nie przeżyje, to świat też nie...
-Panie doktorze, proszę zaczekać! Kiedy mógłbym zabrać moją żonę i dziecko do domu?- zapytał po chwili.
- Myślę, że dzisiaj.- odpowiedział doktor, chyba trochę bał się tego, co zaszło, może dlatego chciał, żeby wreszcie wypisać to dziecko, ten dziwny, nie ludzki przypadek, a może to coś miało znaczyć, może to nie było jakieś zwykłe znamię?...
Tak, więc państwo White wrócili do domu z małą dziewczynką zawiniętą w kocyk. Matka i ojciec byli niezwykle smutni, wiedzieli, że w końcu umrą, zostaną zabici, ale oboje zastanawiali się jak uratować, tego małego aniołka. Przez całą drogę nic się nie odezwali, oboje byli bardzo przygaszeni. Nagle Maja powiedziała:
-Co zrobimy?
-Nie wiem. Oni już wiedzą, że mamy dziecko i niedługo po nas przyjdą, i zabiją...
Maja zaczęła płakać. To był już koniec, mogli tylko czekać na śmierć... Nic poza tym. Jeżeli nawet będą starali się ukryć dziecko, to oni i tak je odnajdą.
-Nie płacz- Maciek starał się ją pocieszyć, jednak na mare.
-Proszę, uspokój się... Maju, może tam będzie nam lepiej, najwyraźniej nie dane było nam życie na ziemi. Rozstaniemy się już na zawsze, bo nasze dusze nie mogą być razem. Tylko, wiesz przecież, że jak nas zabiją i tego małego aniołka, dzięki któremu miała się spełnić przepowiednia, to Armia Ciemności zawładnie światem i wtedy będzie koniec wszystkiego. Złowrogie cienie upadłych aniołów będą niszczyć wszystko, co im stanie na drodze, zaczną się czasy jakich nigdy nie było. Aż w końcu dotrą do samego Boga i wtedy będzie już koniec. Będzie tylko ciemność i nic poza tym, nawet żywej duszy. Piekło się powiększy, a nieba już nie będzie.- powiedział Maciek z bardzo smutnym wyrazem twarzy.
Przez jakiś czas, żadne z nich nie powiedziało ani słowa. Nagle dotarli do domu. Maciek pomógł wysiąść Mai i wziął dziecko, ale nie odezwał się, wciąż milczał. Ona natomiast miała pewien pomysł, ale nie chciała go zdradzić mężowi. Jeszcze nie teraz, albo wcale. Tak, wykona wszystko sama, musiała za wszelką cenę uratować To dziecko, już nic innego jej nie pozostało. Tylko od Niego zależały dalsze losy wszechświata.
.
 

 
KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ..
.
-Wygląda na to, że urodziła pani zdrową i bardzo ładną dziewczynkę. Gratuluję!- powiedział zadowolony z siebie lekarz.
- Tylko, bardzo bym prosił, aby została pani z córką jeszcze jeden dzień na obserwacji.
-Tak oczywiście, bardzo dziękuje panie doktorze.
Lekarz wyszedł na korytarz i podszedł do zdenerwowanego Maćka.
-Panie White, czy mógłby mi pan poświęcić dziesięć minut?- zapytał lekarz.
"Coś musiało się stać" pomyślał Maciek. Dobrze o tym wiedział, gdyż zostało mu coś z Anioła. Znał dobrze uczucia i myśli ludzkie, czasami strzępki do niego docierały, ale on nie starał się ich odczytywać w całości, bo twierdził, że nie może naruszać czyjejś prywatności.
Nagle w mgnieniu oka znaleźli się w gabinecie lekarskim.
-Proszę, o tutaj.- powiedział lekarz, wskazując miejsce dla Maćka.
-Panie doktorze, nie rozumiem, czy coś się stało? Myślałem, że z dzieckiem jest wszystko w porządku, a może chodzi o moją żonę? Czy coś z nią nie tak?
-W zasadzie chodzi o dziecko.- powiedział lekarz, bardzo nie spokojnie.
-Panie doktorze, proszę nie trzymać mnie w niepewności i powiedzieć, o co chodzi.- nie wytrzymywał już, ta niepewność coraz bardziej go dobijała, musiał wiedzieć tu i teraz.
-Dziecko nie jest chore, na pewno mamy, co do tego pewność, ale zaniepokoiło nas, coś innego. Proszę za mną, nie potrafię panu tego wytłumaczyć.- powiedział lekarz dość przejętym głosem.
Maciek szedł za doktorem, wiedział, że coś jest nie tak. Przypomniała mu się dawna rozmowa z Mają. Tak pamiętał ją doskonale, rozmawiali wtedy o dziecku, a także o tym, że właśnie ono może okazać się Wybrańcem. Jednak on w ogóle nie chciał słyszeć o czymś takim, a teraz miał, co do tego wątpliwości. Co zrobi jeżeli to będzie właśnie Ono? I co będzie jeżeli o tym wszystkim dowie się Armia Ciemności? Nie chciał sobie odpowiedzieć na te pytania, ale odpowiedź czekała na nie tuż za rogiem...
- Już jesteśmy, pańskie dziecko leży tutaj.- wskazał mu doktor. Na małym łóżeczku leżała śliczna dziewczynka, miała czerwone usta i była bardzo bladziutka jak śnieg, a jej oczy były błękitne jak niebo.. Na pewno nie można było powiedzieć, że to dziecko ludzkie, one z pewnością nie są tak pięknej urody.
Doktor poprosił Maćka, aby odwrócił dziewczynkę na plecy, uczynił jak mu kazano. Obrócił ją delikatnie na plecki i zobaczył wielkie srebrnoszare skrzydła. To było zdumiewające, one były piękne. Mieniły się na wszystkie odcienie srebra, jakby je posypano brokatem. Myślał Maciek.
Nagle z rozmyślań wybudził go lekarz i powiedział głośno:
-Co pan o tym myśli?
-Nie wiem, ona jest taka śliczna.
-Tak, rzeczywiście jest zadziwiająco piękna, jakby była nie z tego świata i jeszcze ten tatuaż, ale przecież to niemożliwe.- zaśmiał się lekarz ze swojego żartu.
Ale Maćkowi nie było do śmiechu, wiedział, co teraz będzie. Jego koniec był już blisko, niestety tego dziecka i Mai też. Z oczu zaczęły mu płynąć łzy, wiedział, że Armia już o tym wie, ponieważ byli obserwowani przez ten cały czas.
.
 

 
ROZDZIAŁ I
.
- Jestem w ciąży.
Powiedziała pewnego dnia Maja do swojego męża, z którym już była związana trzy miesiące. Maciek nic na to nie odpowiedział, tylko popatrzył na nią wystraszonymi oczami.
-Nie cieszysz się?- zapytała Maja chociaż nie mogła w zasadzie spodziewać się innej reakcji po mężu.
-Powiedz, że to nieprawda.
W oczach mężczyzny pojawiły się drobne łzy, nie chciał mieć tego dziecka, bo wiedział, że będą z tego naprawdę duże konsekwencje, a poza tym im nie można było mieć własnych dzieci, takie były zasady i pod żadnym pozorem nie wolno było ich łamać.
-Wiesz, przecież, co oni nam zrobią... Zabiją nas.
-Oj, przestań! Dramatyzujesz, przecież dobrze wiesz, że nigdy nas tu nie odnajdą.- powiedziała Maja z bardzo dużym przekonaniem.
-A jeżeli to To dziecko, to co wtedy?
-Przestań, nie możesz tak twierdzić. Nie masz dowodów.
-Nie potrzebuje dowodów, rozumiesz?
Po tej wymianie zdań zapanowała niezręczna cisza. Maciek był na siebie zły, że tak potraktował Maję. Rzeczywiście może trochę przesadził, za bardzo się zdenerwował. Po chwili dodał już swoim uwodzicielskim tonem.
-Maju, kochanie, sama rozumiesz... Nie możemy. Pamiętasz jak tamtego dnia byliśmy w raju i zdecydowaliśmy się odejść, wtedy nasza miłość zwyciężyła. Bóg nam dał wolność, abyśmy połączyli nasze dusze. Dusze śmiertelnika i anioła. Powierzono nam życie ludzkie na ziemi, ale będąc tutaj jesteśmy pod szponami niezwykle silnej Armii Ciemności i dobrze o tym wiesz. Oni czekają na nasze potknięcia, żeby mieć pretekst, aby nas zabić. Boją się, bo jeżeli, któryś z naszych krewnych urodzi ludzkie dziecko, to może być właśnie Wybraniec, a wtedy przepowiednia się spełni i cała Armia, całe zło i piekło ulegną zniszczeniu. Rozumiesz?
-Tak, rozumiem, ale przecież wcale nie muszą nas zabić, jak się o tym nie dowiedzą, prawda?
Maja posmutniała . Dobrze o tym wiedziała, ale nie chciała przyznać się do tego mężowi. Chciała to dziecko najbardziej na świecie. Może wreszcie ono wypełniło, by tą pustkę w jej sercu. Tak, miała Maćka, ale nie czuła się spełniona, jej ludzkie serce biło dla tego dziecka i teraz już nic nie mogła zrobić. Nie chciała zrobić.
-Urodzę to dziecko , czy się to podoba, czy nie!
-Dobrze, jak najbardziej jestem za tym, ale to jest sprawa życia i śmierci...
-Tak, wiem.
W ten właśnie sposób młodzi rodzice zdecydowali się urodzić dziecko, które nie tylko było ważne dla nich, ale także i dla całego świata. Czy właśnie ono mogło być tym jedynym i niezwykłym Wybrańcem?
.
  • awatar Gość: Śliczne ;* Zajebiście piszesz. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
PROLOG:
Istnieje zło i dobro, jedno nie może istnieć bez drugiego. Takie są prawa natury i na zawsze takie pozostaną. Istnieje miłość i nienawiść, ale one także nie mogą bez siebie żyć. Świat jest pełen tajemnic... I nie wyjaśnionych przypadków, które dla ludzi pozostaną tylko zwykłymi przypadkami lub po prostu bajkami, a może ludzie chcą wierzyć, ale nie mogą, może ktoś tym manipuluje, trzyma to w tajemnicy...
Bóg stworzył niebo i ziemię, ale także stworzył aniołów, którzy nad nami czuwają, chociaż ich nie widzimy i z pewnością nie zobaczymy. A jak powstało zło? Rozproszone w ciemności rosło na oczach ludzi. Armia coraz bardziej się powiększła w upadłych aniołów, nikt nie mógł temu zaradzić. Czarne cienie spowijały ziemię, robiąc coraz większe niebezpieczeństwo dla ludzkości. Robiły wszystko kusząc ludzi swą przebiegłością i zawziętością, niektórym się objawiały. Wtedy pokazywały swoją siłę i zabójczą piękność. Człowiek, który zobaczył taki ideał zła to na zawsze pojawiała się mu wypalona rana w sercu i na duszy, tacy ludzie już do końca życia nie potrafili normalnie funkcjonować, a niektórzy pod wpływem swoich długowiecznych męczarni po prostu umierali. Aniołowie w końcu nie wytrzymali, swą armią nie mieli szans... Istniała tylko jedna istota na świecie, która jak głosiła przepowiednia, zniszczy Armię Ciemności i pozostawi spokój na wiele tysięcy lat na ziemi i na niebie, a piekło przestanie istnieć...
.
 

 
Od dzisiaj zaczynam pisać tutaj kolejne rozdziały mojej książki ^^
Zaraz dodam I.
 

 
Kto już wrócił ze szkoły? Jejciu już chcę koniec roku.. Jeszcze test z polskiego dzisiaj pisaliśmy.. masakra.. Trzecia gimbaza to koszmar.. XD
---------------------
Jaka ona ładna. ♥
.
Ashley Benson.
 

 
Już nie długo premiera 6 sezonu. <3 (2 października). Każdy pewnie ciekawy, co się stanie z Demonem i Bonnie. Ja to kocham Zdecydowanie najlepszy serial. ^^
.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czy mnie to boli? Nie, mnie to nie boli. Mnie to wewnętrznie rozpierdala. ; //
 

 
Wszystko, co zyskałam i co miałam uległo zmianie.. niszczyło mnie to od środka.. Już nic nie miało być tak jak dawniej. Wszystko się skończyło. Pozostała tylko rzeczywistość.. Ciągle ta sama i nic nie znacząca..
 

 
Zachowujesz się jak trzylatek, który najpierw stawia babkę z piasku, a potem ją depcze i płacze, że się rozpierdoliła.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jes­tem sa­molub­na, niecier­pli­wa i trochę niepew­na siebie. Po­pełniam błędy, tracę kon­trolę i jes­tem cza­sami ciężka do zniesienia. Ale jeśli nie pot­ra­fisz znieść mnie, kiedy jes­tem naj­gor­sza, to cho­ler­nie pew­ne, że nie zasługu­jesz na mnie, gdy jes­tem naj­lep­sza.
 

 
Naiwna . Znalazła czterolistną koniczynkę i myślała , że będzie szczęśliwa . Tak więc pobiegła do niego i powiedziała jak go bardzo kocha . On odszedł z zapłakanymi od śmiechu oczyma .
 

 
prawdziwa miłość jest wtedy , gdy chcesz żeby druga osoba była szczęśliwa niekoniecznie z Tobą !
 

 
codziennie sprawdzając horoskop , czy moze dzisiaj warto cie zobaczyć , warto przytulić , warto pocałować. Ale zawsze wychodzi na too .. że konczy się marzeniami. cholernymi marzeniami , które jedank są tak piękne.
 

 
Zastanawia mnie fakt, co ludzie skaczący z budynków, mostów, wieżowców czują gdy spadają. Czy czują ulgę? Lęk? Przerażenie? Czy tez wolność. Co widzą tuż przed samym zetknięciem z ziemią? Czy faktycznie, tak jak w krążącej plotce widzi się całe swoje życie, te ważniejsze momenty czy po prostu nicość? Jakie to jest uczucie kiedy spadasz i wiesz, że to jest koniec twojej męki, cierpienia. Czy ludzie, którzy skaczą naprawdę chcą się zabić?
 

 
Kiedy mówisz do niej "Kocham Cię", to jakbyś powiedział "Nie bój się, jesteś bezpieczna".
 

 
Moje życie to paskudna , wredna , zasrana tragedia napisana przez cynicznego psychopatę .
 

 
-Masz małe cycki .
- Cieszmy się z małych rzeczy . xd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›